piątek, 12 lipca 2013

CZĘŚĆ I


       Jest! W końcu mamy kasę na bilety do Korei! Jest! Jest! Jest! Ale, ale…
     No właśnie. Co dalej? Nie zastanawiałyśmy się z Milką co dalej, my tylko chciałyśmy tam być. Postanowiłyśmy wsiąść do samolotu i pędzić do naszego raju.
- Estera! Szybciej! Spóźnimy się!- Milka darła się na całe lotnisko. Taszczyłam swoją walizkę i próbowałam nadążyć za przyjaciółką- Rusz tyłek!
- Może byś pomogła?!- zawołałam za nią.
- No chyba cię pogięło! Ja chcę zdążyć! Goń mnie!- zaczęła się śmiać-… bo wiesz- ciągnęła dalej- to ja mam wszystkie żelki- w jej oku zobaczyłam szatański błysk.
- Po tobie… - wysyczałam i rzuciłam się w pogoń za Millą.
     Jednak zdążyłyśmy. Podekscytowane- od razu zasnęłyśmy. Obudziłyśmy się pół godziny przed wylądowaniem. Nie mogłam się doczekać, aż zobaczymy to wszystko, co na zdjęciach, w snach.
     Taksówką pojechałyśmy do kuzyna mojej znajomej. Zgodził się, żebyśmy zamieszkały u niego, aż same czegoś nie znajdziemy. Ostatecznie okazało się, że mieszkanie jest bardzo małe, bardzo puste i bardzo smutne. On sam mieszkał w innym miejscu.

     Ledwo weszłyśmy (wszystko przez moją walizkę), a gdy już udało nam się przekroczyć próg, zobaczyłyśmy malutkie, przytulne mieszkanie. Może nie było spełnieniem naszych koreańskich marzeń, ale na razie wystarczyło. 


     Rzuciłam mój bagaż na podłogę i spojrzałam na niego złowieszczo.
- Już nigdy cię nigdzie nie zabiorę- ryknęłam w stronę walizki.
- Uspokój się! Przecież to nie biedaczki wina… - spojrzała na torbę ze współczuciem. Nasze oczy zwróciły się na siebie i wybuchłyśmy śmiechem.
     Usiadłyśmy na morelowej kanapie i odetchnęłyśmy. Wyciągnęłam z torebki otwarte opakowanie żelek i rzuciłam jednym w Milkę.  Wylądował na jej ramieniu.
- Osz kurczę! Tak blisko, a bym cię nakarmiła- zaśmiała się.
- Bez problemu- odparła i ugryzła się w ramię- Auć!- pomasowała je, przeżuwając miśka- Ale było warto- rozsmakowała się w żelku.
    Zaśmiałam się. Nie rozumiem, jak mogłam znaleźć kolejnego takiego debila jak ja. Nie wiem czy wiecie, ale nasze sny potrafią być… co najmniej dziwne. Jestem zakochana w latającym baranie mojej przyjaciółki, o którym mogłabym słuchać godzinami.
     Obejrzałyśmy mieszkanko. Malutkie. Ale miłe. Rozpakowałyśmy wszystko (Milka kazała) i położyłyśmy się na łóżkach.
- Wiesz co?- wyszeptałam.
- Co?
- Jesteśmy w Korei- powiedziałam jeszcze ciszej.
- No. Szok, co nie?
- No… I co robimy?- spojrzałam na Millę.
- Idziemy spać. A jutro na zakupy.
- No. Żelki się kończą.
- No…
- Nie ma jak inteligentna rozmowa- zaśmiałam się.
     Potem trochę się ogarnęłyśmy. Sprawdziłam facebooka i pocztę, a potem położyłyśmy się spać.
     Obudził mnie dziwny odgłos dobiegający z łazienki. Wsłuchałam się, ale nie otworzyłam oczu. Coś wpadło do wody i chciało z niej wyjść. Choć raczej ktoś, a nie coś, a konkretnie Milka.
     Wstałam ociągając się i powlokłam do łazienki nadal śpiące ciało. Na mój widok Milka rozsiadła się wygodnie w wodzie, poprawiła pasemko na czole i uśmiechnęła się. Woda spływała po jej ubraniach i wpływała do oczu.
- No co tam?- zapytała- Tak sobie… się relaksuję.
- Hahaha!- wybuchłam śmiechem- to się relaksuj, a ja umyję zęby.
     Założyłam swoje ulubione spodenki, czarny top i trampki. Milka wciągnęła na nogi dżinsy i zieloną bluzeczkę. Poszłyśmy na miasto.
     Nie mam pojęcia, jak opisać Koreę. Jest niesamowita! Tyle… wszystkiego! Ogromne ilości samochodów, ludzi i hałas. Ale to był inny hałas. Dźwięki Seulu brzmiały jak muzyka, którą było przepełnione to miasto.
     Szłyśmy przed siebie nie wiedząc, czego właściwie szukamy. Wyciągnęłam z kieszeni swojego I Phone a i znalazłam numer kuzyna mojej znajomej.
- Hej! Nie za bardzo możemy się odnaleźć tu gdzie jesteśmy.
- A gdzie jesteście?- zapytał ze śmiechem.
- Na ulicy, na której mieszkamy. Szukamy jakiegoś sklepu spożywczego, ale nic nie możemy znaleźć.
- Wróćcie do domu, ja do was przyjdę i pokażę wam wszystko.
- Dobrze, a o której będziesz?
- Za godzinę. Tak w ogóle… jak masz na imię?
- Estera, a ty?
- To ja będę za godzinę- i rozłączył się.
     Spojrzałam zdziwiona na wyświetlacz. Milka takim samym wzrokiem patrzyła na mnie. Uśmiechnęłam się do niej i złapałam za rękę.
- Gdzie idziemy?
- Do domu- zaśmiałam się- ten… Ktoś przyjdzie po nas, a potem pokaże co i jak.
    Nic nie powiedziała, tylko podreptała za mną. Weszłyśmy do mieszkania mocując się przedtem z drzwiami. Usiadłyśmy na kanapie. Milka położyła nogi na moich kolanach a głowę na oparciu i odetchnęła.
- Wiesz co? Ja już chcę… śpiewać, tańczyć! Chcę być na scenie.
- No. Ja też. Tylko jak to zrobić?
- Może… nie wiem. Może w necie coś znajdziemy?
- Nie wiem, nie wiem- zamknęłam oczy- która godzina?- odezwałam się kilka minut później.
- W pół do.
- Aha. Za piętnaście minut przyjdzie.
- Kto to właściwie jest?
- Nie wiem. Wiem, że zajmuje się muzyką. Ma zespół czy coś. Kaśka niewiele mówiła, bo nie za bardzo się tym interesowała. Mówiła, że ja youtube możemy ich zobaczyć, tylko nie pamięta nazwy. Ma przesłać pocztą.
- A jak ma na imię?
- Nie wiem, jakoś zapomniałam zapytać. Ale za… pięć minut się dowiemy.
     Ogarnęłyśmy kuchnię po naszym ,,śniadaniu”, które stworzyłyśmy z resztek z podróży. Potem posprzątałyśmy sypialnię i starłyśmy wodę w łazience, która pojawiła się na podłodze, po kąpieli Milli.
     Kończyłam płukać ręcznik i usłyszałam pukanie do drzwi. Milka akurat zmieniała bluzkę, bo tak nie chcący (naprawdę niechcący) dostała ode mnie mokrym ręcznikiem.
- Weś ty otwórz!- ryknęła z sypialni.
- Dooobraaa!- odkrzyknęłam.
     Poszłam otworzyć. Mokrymi dłońmi przekręciłam zamek i nacisnęłam na klamkę. Odgarnęłam włosy, które spadły mi na oczy.
- Hej…- powiedziałam spoglądając na chłopaka w dłuższych włosach, z kapturem na głowie i okularami na nosie. Schylił głowę, zdjął okulary i nakrycie głowy.
- Hej… Estera?- uśmiechnął się i spoważniał widząc moją minę- Jestem…
- …TeaMin. 
___________________________________________________________

To pierwsza część tego opowiadania, Milka wiesz o tym. Inni (którzy i tak tego nie czytają), widzą teraz na czym polega moje pisanie... Hmm. Mam nadzieję, że się podobało (nie wiem komu) i to tyle.
Królicza Świnka

1 komentarz:

  1. JEST CUDOWNE. TAK, TAK........... CZYTAM WSZYSTKO OD POCZĄTKU I KOMENTUJĘ XDDDDDDDDDD ♥
    KOCHAM CIĘ ♥
    ~Mill :D ^^~

    OdpowiedzUsuń