piątek, 12 lipca 2013

CZĘŚĆ III

     Odetchnęłam. Nie wiem czemu tak bałam się tej rozmowy. TeaMin był w porządku. Lubiłam go i oczywiście był moim biasem. Z niego często brałam przykład. Kiedyś gdybym spotkała go na ulicy zaczęłabym piszczeć jak dwunastoletnia dziewczynka. Teraz mam dziewiętnaście lat. Chyba wydoroślałam (co trudno stwierdzić po moim zachowaniu).
     Milka wyszła z sypialni w dresach i koszulce do kolan. Zaczęłam się z niej śmiać.
- Co zamierzasz?- zapytałam.
- Będę… jadła- zrobiła poważną minę, a ja wybuchłam śmiechem. Spojrzała na mnie spode łba- wiesz, że moje ubrania są podatne na plamienie…
- To nie ubrania- śmiałam się dalej- to twoje niezdarne rączki- przytuliłam ją, bo była taka kochana.
     Poszłyśmy do kuchni. Milla zmierzyła się ze spaghetti. Jak zawsze- poplamiła się. Patrzyłam na nią z podziwem. Mimo… miliona plam z pomidorowego sosu, ona nie poddawała się i jadła dalej. Zaśmiałam się na tą myśl.
- Z czego się śmiejesz?- zapytała podnosząc widelec do ust.
- Z niczego- uśmiechnęłam się- Dzwoniłam do TeaMin a.
- I co?- podniosła się na krześle- będziemy w konkursie?!
- Nie wiemy. Ma dziś wpaść na kolację i pogadamy- uśmiechnęłam się zachęcająco.
- To fajnie. A co będzie na kolacje?
- Nie wiem… zobaczymy. Kolacja jest najmniej istotna. Powinnyśmy zacząć ćwiczyć. Wiesz, na wszelki wypadek.
- Masz rację- pokiwała głową.
     Gdy zjadła przebrałyśmy się w ciuchy do tańczenia i włączyłyśmy muzykę na laptopie. Najpierw coś na rozgrzewkę i do potańczenia, a potem podkłady. Śpiewałyśmy i tańczyłyśmy naraz.
     Te nasze próby i ćwiczenia brałyśmy bardzo na poważnie. Jasne, że czasem było się z czego pośmiać, ale wkładałyśmy całe serce i rozum w to, co robiłyśmy.
     Po półtorej godziny Milka zmęczyła się i poszła spać (jak zawsze). Nie wiem jak można spać w środku dnia. Ja postanowiłam, że dalej będę ćwiczyć.
     Tym razem włączyłam ,,ONE OF A KIND” G Dragona i tańczyłam do tego. Potem włączyłam mojego ukochanego ,,Lucifer a ” SHINee i poczułam falę euforii, która ogarnęła mnie po wykonaniu pierwszych kroków. Ta piosenka była inna. Wyjątkowa. Chyba dlatego, że od niej zaczęła się moja przygoda z K-POP em. Jednak nie byłam doskonała w tej piosence. Nadal czaiły się kroki, których nie mogłam opanować. Mimo to pracowałam nad nimi cały czas.
     Gdy o tym rozmyślałam, poczułam, że ktoś jest w pokoju. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam TeaMin a.
- Miałem klucze- powiedział i uśmiechnął się słodko, oparty o futrynę. Lekko zdenerwowana i zawstydzona położyłam ręce na biodrach.
- Mimo wszystko puka się- zganiłam go, ale nie przejął się.
- Podoba mi się jak to zatańczyłaś- pożałował, że to powiedział, bo zaraz dodał- to znaczy… dobrze ci idzie.
- Mam problemy z przejściem- skrzywiłam się.
- Nie przejmuj się. Ja też miałem- uśmiechnął się- jak chcesz, mogę pokazać ci, jak to zrobić bez wykręcania sobie nóg- zaśmiał się.
     Stanął koło mnie, włączyłam piosenkę. Pokazał gestem, bym go naśladowała. Pierwsze kroki wyszły mi całkowicie. Potem nadeszła pora przejścia, a ja stanęłam zrezygnowana opuszczając ramiona.
- Nie przejmuj się! Patrz…- wyłączył muzykę i powoli wykonał przejście. Powtarzałam wszystko za nim i poczułam. w czym leżał problem.
- Aaaa…- zawołałam zadowolona- dzięki- uśmiechnęłam się promiennie.
- Nie ma za co.
     Poczułam się co najmniej dziwnie. Jakaś dziwna siła kazała mi się zbliżyć do TeaMin a. Jemu chyba też dała takie polecenia.
     Stałam od niego kilkanaście centymetrów i nie wiedziałam, co właściwie robię. Wiedziałam tylko, że chciałam poczuć, jak to jest całować TeaMin a.
- No, co tam gołąbeczki?- odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Milkę. Zaspana nadal w ciuchach do tańczenia przecierała oczy- wspaniale mi się spało…- spojrzała na nas i zmarszczyła brwi- coś mnie ominęło..?
- Nie! TeaMin właśnie nauczył mnie tego przejścia, z którym miałam problemy- uśmiechnęłam się. Chyba miałam rumieńce na twarzy.
- Aha! To fajnie- wyszczerzyła się- to co? Robimy kolację?
- Jestem za- podniosłam rękę jak zawsze.
     Poszliśmy do kuchni. TeaMin zaproponował, żebyśmy zrobili makaron z serem, ale Milla wspominając spaghetti miała dość makaronu, co najmniej na tydzień.
- To może… krokodylki?- zaśmiałam się.
- Ooo! Pamiętam jak twoja mama nam to robiła- przytaknęła Milla.
- No właśnie… mama spakowała mi ze trzy kilo tej kiełbasy i musimy ją zjeść.
- Krokodylki?!- chłopak patrzył na nas jak na nienormalne. Zaczął się śmiać- co to jest?
- Krokodylki to kiełbasa, którą nacina się w taki sposób, by przypominała skórę krokodyla i smaży ją na patelni. Dla beki robimy z Millą jeszcze oczy z ketchupu i wychodzą „krokodylki”- uśmiechnęłam się.
      Postanowiłyśmy z Milką, że trzeba zapoznać TeaMin a z daniem, które najlepiej nam wychodzi. Milka wyjęła z lodówki kiełbasę, ja znalazłam patelnię, a TeaMin próbował nacinać „krokodylową” skórę. Zaśmiałam się i podeszłam do niego.
- Patrz- nie mogłam przestać się śmiać- tniesz tak, żeby była przekrzywiona kratka- pocięłam pierwszy kawałek. Chłopak obserwował mnie uważnie tak jak ja jego podczas nauki tańca, śmiałam się dalej- nie patrz tak! To tylko kiełbasa!- Milka słysząc takie zdanie zaczęła przesadnie głośno się śmiać.
- Nestor!!! Nie krzycz na niego! Jeszcze się przestraszy i nie będzie w stanie zjeść tych krokodyli- śmiała się- Wiesz… ja kiedyś myślałam, że twoja mama robi to z krokodylowego mięsa.
- Żartujesz?!- śmiałam się tak, że nie mogłam utrzymać noża w dłoni (jak możecie się domyślać, było to dosyć niebezpieczne).
     TeaMin przejął narzędzie i powtórzył dokładnie po mnie każdą czynność. Poszłam do Milki trzymać patelnię, bo nie za bardzo wychodziło jej wlewanie na nią oleju.
     Milka klęczała przy kuchence i próbowała utrzymać patelnię. Śmiała się tak, że kucnęła przytulając patelnię. Zaczęłam się zwijać ze śmiechu i po chwili siedziałyśmy obok siebie. Milla w objęciach patelni, a ja butelki oleju.
     TeaMin odwrócił się, ale nie znalazł nikogo przy kuchence. Spojrzał bardziej w dół- na podłogę i widząc nasz stan, sam zaczął się śmiać. 


     Po nim znów ja i Milla. Jak można się domyślać po chwili i on dołączył do nas- na podłogę, ale nie przytulał noża (na szczęście) tylko deskę do krojenia, którą wziął, żeby umyć w zlewie.
     Siedzieliśmy tak przytuleni dobre pięć minut. Najgorsza jest taka wieczorna głupawka, nie da się nic zrobić. Tylko ją przeczekać.
- Dziękuję wam- powiedział TeaMin, gdy już z gotowym jedzeniem siedzieliśmy oparci o kanapę na podłodze w salonie.
- Za co?- zapytałam włączając laptopa. Chcieliśmy obejrzeć może jakiś film i dodzwonić się do Polski.
- Od dawna się tak dobrze nie bawiłem. Ten dzień był… niesamowity- uśmiechnął się, a mi zrobiło się ciepło na sercu, a jednocześnie smutno. Kto by pomyślał, że chłopak, gwiazda K-POP u, koleś, który miał za przyjaciół Key a, Onew, Minho, Jonghyun a i wielu innych, mógł się czuć nieszczęśliwy.
- Na nas zawsze możesz liczyć- uśmiechnęłam się do niego. Milla energicznie pokiwała głową.
- Dzięki- uśmiechnął się znowu- Estera? Nic nie zjadłaś…
-Nie jestem głodna- odstawiłam talerz na podłogę.
- A właśnie! Pamiętasz, że Lama wisi ci przysługę?- zapytała Milka z buzią wypchaną żelkami.
- Pamiętam, pamiętam- zaśmiał się- Na pewno kiedyś wykorzystam- puścił do niej oko.
- O!- zawołałam- Miwałka jest!- zaśmiałam się.
- Dawaj! Dzwoń do niej! Jak zobaczy kogo tu mamy to padnie!
- Może byśmy najpierw TeaMin a zapytały?- zaśmiał się.
- Dzwoń, ale wy się schowajcie, żeby było śmieszniej. Ona zna koreański?
- Zna, zna- zaśmiałyśmy się i usiadłyśmy przed TeaMin em, który wziął laptopa na kolana.
- To dzwonię- Kliknął na ikonkę Miwałki.
     Usłyszeliśmy parę sygnałów, a już ryłyśmy z Milką tak, że nie mogłyśmy wytrzymać, gdy Miwałka odebrała.
- Cześć- odezwał się TeaMin i pomachał ręką do kamerki.
- Ale… o mój… Nestor! Nie róbcie sobie ze mnie jaj…
- Nie robią- zaśmiał się chłopak- Miwako tak? TeaMin jestem- uśmiechnął się.
- C… co? Jak…
- Normalnie- zaśmiał się. Usłyszałyśmy pisk. W tym momencie usiadłyśmy koło TeaMin a.
- O chole… Milka… skąd wy go wytrzasnęłyście?
- Możesz wierzyć lub nie, ale mieszkamy u niego. Tak jakby- zastanowiła się.
- Żartujecie sobie?!
     I tak chwilę gadałyśmy w Miwałką, a potem TeaMin chciał nam pokazać uczestników konkursu. Z nerwami obserwowałam, jak chłopak wpisuje adres strony. Chyba wolałam nie wiedzieć jak bardzo jesteśmy za nimi w tyle, jak bardzo się różnimy.
- Widząc, co potrafi Estera mogę spokojnie wam powiedzieć, że się nadajecie. Powiem, że macie nawet szansę wygrać- uśmiechnął się- tylko potrzebujecie trochę nauki. Tańczycie amatorsko? Nie miałyście nauczyciela?
- Nie- powiedziałam- wszystkiego uczyłyśmy się same wychwytując ruchy z teledysków.
- To nieźle! Mogę wam pomóc, jeżeli chcecie. Wpis to najmniejszy problem. Wystarczy, że zagadam do G Dragona, Mir a i organizatora. Oni wszystko załatwią. Teraz tylko układ i oczywiście wybór piosenki.
- Czyli… będziemy w konkursie?- zapytała Milla z nadzieją w głosie.
- Tak- zaśmiał się- czemu nie?

     Potem pokazałyśmy nasze cover y na youtube, żeby pokazać jak śpiewamy i obejrzeliśmy jakiś film. Dużo się śmieliśmy, ale przyszła pora, żeby skończyć i posprzątać po kolacji. 
_________________________________________________________
Idzie jak po maśle, ale czy na długo?
Królicza Świnka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz