piątek, 12 lipca 2013

CZĘŚĆ IV

      Gdy TeaMin wyszedł, poszłyśmy z Milką spać. To był naprawdę długi dzień i byłyśmy niesamowicie zmęczone. Zasnęłam bardzo szybko. I dobrze, bo Milka chciała chyba jeszcze pogadać.
     Rano obudził mnie telefon. Taemin dzwonił. Nie odebrałam za pierwszym razem, bo byłam za mało przytomna. Za drugim razem wycelowałam we właściwy klawisz.
- Noo…- mówiłam zaspanym głosem- Co tam?
- Chyba możecie poznać SHINee. Jeżeli chcecie oczywiście- chyba nie do końca dotarło do mnie to, co słyszę.
- Taak. Jasne. Będzie miło- odparłam pół zaspanym głosem.
- Obudziłem cię? Przepraszam…
- Oj tam. Daj spokój. I tak bym za pięć minut wstawała- skłamałam.
- Strasznie cię przepraszam. Śpij, zadzwonię po południu.
     I rozłączył się. Opadłam na poduszkę. Teraz nie zasnę. Poszłam do salonu i włączyłam laptopa. Cudnie. Milka zmieniła tapetę na latającego barana. Co za dziecko.


     Po chwili i ona wstała słysząc harmider w pokoju. W swojej piżamce, zaspana, słodka i cholernie wkurzona. Nie mogłam się nie zaśmiać.
- Co cię tak bawi?! Że znów się nie wyspałam?- mówiła naburmuszona, a ja coraz bardziej zanosiłam się śmiechem- No? Słucham?! Co jest takie zabawne?!
- Nic, nic. Tylko tak słodko wyglądasz.
     Uśmiechnęła się zadowolona, ale po chwili wróciła do swojej wrogiej postaci. Tylko prychnęłam śmiechem, ale też próbowałam być poważna.
- Jakim prawem, budzisz, mnie, o, dziewiątej?!- zapytała groźnie.
- Korełańskim- zaśmiałam się- TaeMin do mnie zadzwonił i potem już nie mogłam zasnąć.
- Ojej… a co mnie to obchodzi?! Ja chcę spać!
- No powinno cię obchodzić, bo zaprosił nas… właściwie nie wiem gdzie, ale mamy poznać SHINee.
- Taa…!- jej broda dotykała szyi.
- No. Tylko nie wiem gdzie i kiedy, ale ma po południu zadzwonić.
     Chyba mi wybaczyła tą nieplanowaną pobudkę, bo podreptała do kuchni i przetrząsnęła szafki. Usłyszałam lamenty, że nic nie ma, ale nie zwracałam na to uwagi.
     Postanowiłam nie czekać na telefon, tylko sama zadzwoniłam. Zanim znalazłam telefon była trzynasta i miałam 2 nieodebrane połączenia.
- Hej. Przepraszam, że nie odbierałam, ale zgubiłam telefon…
- Jeszcze raz przepraszam, że cię obudziłem. Nie wybaczę sobie tego.
- Oj tam- uśmiechnęłam się- No to coś wspominałeś o poznaniu reszty chłopaków…- zaczęłam niepewnie.
- A! No tak. Może wpadniecie do mnie na obiad? Chłopaki będą. Jestem pewien, że się polubicie.
- No dobra. Nie ma problemu. Kiedy? Gdzie? Jak?- zaśmiał się.
- Za godzinę. Wyślę po was taksówkę. No chyba, że za wcześnie?
- Nie, nie. Dobrze. To do zobaczenia- rozłączyłam się. 
     Po godzinie byłyśmy gotowe. Założyłam na siebie bluzkę do pępka w kolorze fioletu, dżinsowe spodenki i trampki na obcasie. Włosy zebrałam w wysoki kucyk.
     Milka założyła czarną bluzkę, szare spodnie i czerwone dodatki, a włosy upięła w kok. Tak ubrane wyszłyśmy z mieszkania.
     Taksówka już czekała. Usiadłyśmy na tylnych siedzeniach i nie musiałyśmy nawet nic mówić, bo kierowca znał już wszystkie wytyczne.
     Po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Ogromny dom. Naprawdę ogromny. Nie chciało mi się wierzyć, że mieszka tam sam. Nie ma dziewczyny. Nie mieściło mi się to w głowie. Zadzwoniłam do niego.
- No hej… zgubiłyśmy się przed bramą- zaśmiał się.
- Już po was idę.
     „Miło” pomyślałam. Szklane drzwi otworzyły się i stał w nich TaeMin, a raczej nieogarnięta wersja TaeMina. Był słodki. Tak po prostu. Szare dresy i biała bokserka. I te włosy w nieładzie.
- Ale się za wami stęskniłem- zaśmiał się.
- No my też. A tak na przyszłość- Milka uniosła palec-do nas dzwoni się o jedenastej- zaśmiał się, a ja pokazywałam mu, żeby tego nie robił.
     Weszłyśmy do… pałacu. Nawet nie wiem jak to opisać. Wszystko było takie… nieskazitelne, doskonałe, czyste, wysterylizowane i gigantyczne. I piękne. Zupełne przeciwieństwo naszego mieszkania. Szklane ściany, szklane schody, wodna podłoga. Jak w moich snach. Weszłyśmy do salonu skąpanego w puchu i bieli. Tak jasnego i nieskazitelnego.
- Jesteście głodne?- zawołał TaeMin.
- Nie!- odkrzyknęłam.
- Esti… ale ty nic dziś nie jadłaś.
- Nie jadłaś?- chłopak pojawił się w pokoju- To ja zrobię ci coś do jedzenia.
- Nie! Nie jestem głodna- uśmiechnęłam się niepewnie.
- No ok… a ty Milla?
- Aaaa jaaaa… Ja bym się czegoś napiła.
     Chłopak znów gdzieś zniknął, a ja chodziłam po pięknym salonie. Na całej podłodze leżało mnóstwo białych, puchatych dywanów, podświetlany, czarny sufit miał w sobie niezliczone liczby diod. Widok ze szklanej ściany zapierał dech w piersiach. Gigantyczny, piękny ogród z jeziorkiem i fontanną. Bardziej z boku był jeszcze basen.
     Na głównej ścianie TaeMin zrobił szklaną gablotę. Nie na nagrody, tylko zdjęcia. Przyglądałam się małemu, skośnookiemu chłopczykowi uśmiechniętemu od ucha do ucha.


     Na innych był chyba z rodzicami, na innych z chłopakami z zespołu i innymi znajomymi. Jedno zdjęcie jak wyjątkowo przykuło moją uwagę.
     Stał na nim przytulony do jakiejś ładnej Azjatki. Wydawał się być szczęśliwy. Tak samo jak ta dziewczyna. Uśmiechali się szeroko patrząc w swoje oczy.
- To Mi Num. Była niesamowita. Ale wyjechała- dopiero teraz zauważyłam, że stał za mną TaeMin.
- Przykro mi.
- Mi też. Ale… już mi przeszło.
     Odeszłam od gablotki i usiadłam na miękkiej, białej kanapie. Potem trochę pogadaliśmy i zabrzmiał dzwonek. TaeMin popędził do holu, a po kilku minutach wrócił z kolegami u boku. Nie wiedziałam, co powiedzieć. W jednej chwili stałam w tym samym pokoju ze wszystkimi członkami SHINee.
     Jonghun podszedł do nas i przywitał się. Za nim Key, Onew, i Minho. Nie mogłyśmy z Milką wydusić z siebie słowa. Do czasu…
- Matko. Jak ja was kocham!- Milka patrzyła nie wiadomo, na co.
     Chłopacy tylko zaśmiali się. TaeMin nas przedstawił i pobiegł do kuchni po jakieś chipsy. W tym czasie zdążyłyśmy się rozgadać i było okej. Okazało się, że są jak normalni ludzie.
- To co chcecie na obiad?- zapytał chłopak.
- Chińszczyzna- zaproponował Key.
- Nie!- Onew zaprotestował- Włoszczyznę.
- Pierogi ruskie!- zawołała Milka. Wszyscy spojrzeli na nią dziwnie.
- Co to jest… „Pierogi ruskie”?- powtórzył z trudnością Jonghun.
- To „pierogi”- powiedziała po koreańsku- a w nich jest kapusta- zaśmiałam się- Jeżeli wolicie mogą być jeszcze z owocami i mięsem.
- Too… może być ciekawe- pokiwał głową TaeMin- jak krokodylki.
     Nasza trójka zaśmiała się na to wspomnienie. Oczywiście chłopacy nie wiedzieli, o co chodzi.
     Poszliśmy wszyscy do gigantycznej kuchni. Ta, dla odmiany, była piekielnie czarna, elegancka i przejrzysta.


- To Milka i Onew będą robili ciasto, ty z Estą nadzienie, a ja, Key i Minho zajmiemy się lepieniem i gotowaniem- Jonghun nie tylko w zespole dominował, ale pasował nam taki układ.
    Milka przygotowała wszystkie składniki do zrobienia ciasta, a Onew gapił się tylko w ekran swojego iPada. Gdy Kimiko zauważyła, że robi wszystko sama, wzięła garść mąki i rzuciła w chłopaka. Oszołomiony schował zabawkę do kieszeni i pobiegł po mąkę.
- Pożałujesz Kimiko Milla Hyun- wskazał ją palcem. Schowała się za wyspą.
     Onew wziął do ręki biały proszek i zaczął się skradać. Pomyślałam, że powinnam być wierna swojej przyjaciółce.
- Milka! Uciekaj! Po prawej!- ale chłopak odwrócił się w moją stronę i dostałam w twarz. Strzepałam proszek z oczy i rzuciłam się na Onew. Po chwili dobiegła do mnie moja przyjaciółka i przytrzymała go na podłodze. Wzięłam całą mąkę, która została i wysypałam na jego włosy.
     Cała kuchnia trzęsła się ze śmiechu. W końcu jednak zebraliśmy się i zrobiliśmy te pierogi. Trochę krzywe, ale to szczegół.
     Potem wszyscy wróciliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na kanapach. To znaczy chłopacy, bo ja z Millą wolałyśmy położyć się na miękkim dywanie. Oglądaliśmy jakąś komedię, a potem zrobiło się ciemno.
- Może obejrzymy jakiś horror?- Jonghun zwrócił się do wszystkich- TaeMin? Masz popcorn?
- Chyba tak- wzruszył ramionami.
- To ja zrobię- uniosłam rękę do góry i poszłam do kuchni.
     Zaczęłam przeszukiwać szafki. Już przy piątej znalazłam popcorn do mikrofali. Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam TaeMina. Uśmiechnął się lekko.
- Co tam?- zapytałam otwierając torebkę.
- A nic. Przyszedłem ci pomóc- wyszczerzył się.
- Chyba dam radę.
- Chyba jednak pomogę- nie mogłam się nie uśmiechnąć.
     Wsadziliśmy opakowanie do mikrofalówki i usiedliśmy na wyspie. Machałam nogami patrząc na podłogę i nie wiedziałam, co powiedzieć. W końcu chłopak odezwał się.
- Jak podoba ci się życie w Korei?
- Jak na razie jest fajnie. Boję się tylko, że będę musiała stąd wyjechać.
- Dlaczego?- zdziwił się.
- Wiesz… jeżeli nie będziemy miały z Milką pracy, kasy na dom i studia, to nici. Wracamy do Polski- zaśmiałam się.
- Spokojnie- wziął mnie za rękę- nie wrócicie.
     W tym momencie zabrzmiał dzwonek od mikrofalówki. Szybko wstałam i zmieszana wsypałam popcorn do trzech szklanych misek. Chłopak wziął dwie z nich i wróciliśmy do pokoju.
- Będę się bała…- Milla już siedziała skulona.
- Spokojnie, wybierzemy średnio straszny film- Minho pocieszył dziewczynę.
- Nie będzie się bała. Wręcz przeciwnie. Uwierz- TaeMin szepnął do mojego ucha. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Do czasu.
- Mówiłem?- zapytał śmiejąc się w niebogłosy.
     Po pół godziny wszyscy trzęśliśmy się ze śmiechu. Chłopaków tak bardzo bawiły krwawe sceny, że nie mogli złapać oddechu. Chyba za każdym razem tak było.
     Leżeliśmy wszyscy na brzuchach na miękkim dywanie i żarliśmy popcorn. Od lewej leżał Key, Milka, Jonghun, Onew, Minho, ja i TaeMin. Raz na jakiś czas wychodził do kuchni zrobić więcej popcornu.
- Chcesz trochę?- wyciągnął w moim kierunku miskę.
- Nie, dzięki- uśmiechnęłam się.
- Mało jadasz…- zmarszczył czoło.
- Jakoś nie mam ochoty. To wszystko.
- Noo dobra…
     Gdy film się skończył, posprzątaliśmy. Milka z Keyem nadal zaśmiewali się przypominając, gdy główny bohater odcinał kobiecie ręce i nogi.
     Potem chłopacy wyszli od TaeMina żegnając się przedtem. Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów.
      Ja, Milka i TaeMin zostaliśmy sami w pustym domu. Odpoczęliśmy od sprzątania, a potem musiałyśmy się zbierać, do naszego małego mieszkania.
- A może zostaniecie na noc? Tu jest tak pusto…
- Przepraszamy, ale nie. Nic ze sobą nie mamy, a poza tym Milka nie zaśnie bez swojej poduszki- zaśmiałam się.
- A Lama bez kocyka- odgryzła się.
- A ja bez materaca…- spojrzeliśmy na TaeMina i wybuchliśmy śmiechem- To ja was odwiozę- uśmiechnął się.
     Zebrałyśmy swoje rzeczy i wyszłyśmy przed dom. Po chwili dołączył do nas TaeMin i zaprowadził na do garażu. W podziemnej sali stały trzy, piękne samochody.
     Otworzyłam szeroko usta. Piękne, czerwone Lamborghini, czarne Ferrari i biały Kabriolet. W oczach Milki pojawiły się serduszka, tak samo jak w kreskówkach.
- Który?- zapytał chłopak.
- Czerwony, czerwony, czerwony!- Kimiko darła się jak opętana.
- Nie ma problemu- zaśmiał się i zdjął kluczyki z haczyka.


     Gdy już byliśmy pod naszym blokiem, wyszłam z samochodu. Po chwili obok pojawił się TaeMin. Milka siedziała jeszcze w środku.
- Poczekajcie… pożegnam się ze skarbeńkiem…- prawie płakała.
- Dziękuję ci za ten dzień- uśmiechnęłam się.
- To ja dziękuję. Z samymi chłopakami byłoby nudno.
- Oj tam…- TaeMin podszedł bliżej.
- Trzeba to będzie powtórzyć, ale tym razem…- nachylił się. Czułam jego oddech na swojej twarzy. Przysunął się jeszcze bliżej i…

     Milka otworzyła drzwi auta. Odskoczyliśmy od siebie. Milla spojrzała na nas z ukosa i w końcu odezwała. Jednak nie słuchałam, co mówiła, bo za bardzo byłam zszokowana niedoszłym pocałunkiem. TaeMin pocałował Milę w policzek, potem mnie i wyszeptał „Do zobaczenia”.
_________________________________________________________
Nie dodałam zdjęć domu TaeMina, bo to strasznie trudne znaleźć zdjęcie pasujące do opisu, którego nie zmienię, bo mi się podoba xd
Królicza Świnka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz