Gdy TeaMin wyszedł, poszłyśmy z Milką
spać. To był naprawdę długi dzień i byłyśmy niesamowicie zmęczone. Zasnęłam
bardzo szybko. I dobrze, bo Milka chciała chyba jeszcze pogadać.
Rano obudził mnie telefon. Taemin dzwonił.
Nie odebrałam za pierwszym razem, bo byłam za mało przytomna. Za drugim razem
wycelowałam we właściwy klawisz.
- Noo…- mówiłam zaspanym głosem-
Co tam?
- Chyba możecie poznać SHINee.
Jeżeli chcecie oczywiście- chyba nie do końca dotarło do mnie to, co słyszę.
- Taak. Jasne. Będzie miło-
odparłam pół zaspanym głosem.
- Obudziłem cię? Przepraszam…
- Oj tam. Daj spokój. I tak bym
za pięć minut wstawała- skłamałam.
- Strasznie cię przepraszam.
Śpij, zadzwonię po południu.
I rozłączył się. Opadłam na poduszkę.
Teraz nie zasnę. Poszłam do salonu i włączyłam laptopa. Cudnie. Milka zmieniła
tapetę na latającego barana. Co za dziecko.
Po chwili i ona wstała słysząc harmider w
pokoju. W swojej piżamce, zaspana, słodka i cholernie wkurzona. Nie mogłam się
nie zaśmiać.
- Co cię tak bawi?! Że znów się
nie wyspałam?- mówiła naburmuszona, a ja coraz bardziej zanosiłam się śmiechem-
No? Słucham?! Co jest takie zabawne?!
- Nic, nic. Tylko tak słodko
wyglądasz.
Uśmiechnęła się zadowolona, ale po chwili
wróciła do swojej wrogiej postaci. Tylko prychnęłam śmiechem, ale też
próbowałam być poważna.
- Jakim prawem, budzisz, mnie, o,
dziewiątej?!- zapytała groźnie.
- Korełańskim- zaśmiałam się-
TaeMin do mnie zadzwonił i potem już nie mogłam zasnąć.
- Ojej… a co mnie to obchodzi?!
Ja chcę spać!
- No powinno cię obchodzić, bo
zaprosił nas… właściwie nie wiem gdzie, ale mamy poznać SHINee.
- Taa…!- jej broda dotykała szyi.
- No. Tylko nie wiem gdzie i
kiedy, ale ma po południu zadzwonić.
Chyba mi wybaczyła tą nieplanowaną
pobudkę, bo podreptała do kuchni i przetrząsnęła szafki. Usłyszałam lamenty, że
nic nie ma, ale nie zwracałam na to uwagi.
Postanowiłam nie czekać na telefon, tylko
sama zadzwoniłam. Zanim znalazłam telefon była trzynasta i miałam 2 nieodebrane
połączenia.
- Hej. Przepraszam, że nie
odbierałam, ale zgubiłam telefon…
- Jeszcze raz przepraszam, że cię
obudziłem. Nie wybaczę sobie tego.
- Oj tam- uśmiechnęłam się- No to
coś wspominałeś o poznaniu reszty chłopaków…- zaczęłam niepewnie.
- A! No tak. Może wpadniecie do
mnie na obiad? Chłopaki będą. Jestem pewien, że się polubicie.
- No dobra. Nie ma problemu.
Kiedy? Gdzie? Jak?- zaśmiał się.
- Za godzinę. Wyślę po was
taksówkę. No chyba, że za wcześnie?
- Nie, nie. Dobrze. To do
zobaczenia- rozłączyłam się.
Po godzinie byłyśmy gotowe. Założyłam na
siebie bluzkę do pępka w kolorze fioletu, dżinsowe spodenki i trampki na
obcasie. Włosy zebrałam w wysoki kucyk.
Milka założyła czarną bluzkę, szare
spodnie i czerwone dodatki, a włosy upięła w kok. Tak ubrane wyszłyśmy z
mieszkania.
Taksówka już czekała. Usiadłyśmy na
tylnych siedzeniach i nie musiałyśmy nawet nic mówić, bo kierowca znał już
wszystkie wytyczne.
Po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu.
Ogromny dom. Naprawdę ogromny. Nie chciało mi się wierzyć, że mieszka tam sam.
Nie ma dziewczyny. Nie mieściło mi się to w głowie. Zadzwoniłam do niego.
- No hej… zgubiłyśmy się przed bramą-
zaśmiał się.
- Już po was idę.
„Miło” pomyślałam. Szklane drzwi otworzyły
się i stał w nich TaeMin, a raczej nieogarnięta wersja TaeMina. Był słodki. Tak
po prostu. Szare dresy i biała bokserka. I te włosy w nieładzie.
- Ale się za wami stęskniłem-
zaśmiał się.
- No my też. A tak na przyszłość-
Milka uniosła palec-do nas dzwoni się o jedenastej- zaśmiał się, a ja
pokazywałam mu, żeby tego nie robił.
Weszłyśmy do… pałacu. Nawet nie wiem jak
to opisać. Wszystko było takie… nieskazitelne, doskonałe, czyste,
wysterylizowane i gigantyczne. I piękne. Zupełne przeciwieństwo naszego
mieszkania. Szklane ściany, szklane schody, wodna podłoga. Jak w moich snach.
Weszłyśmy do salonu skąpanego w puchu i bieli. Tak jasnego i nieskazitelnego.
- Jesteście głodne?- zawołał
TaeMin.
- Nie!- odkrzyknęłam.
- Esti… ale ty nic dziś nie
jadłaś.
- Nie jadłaś?- chłopak pojawił
się w pokoju- To ja zrobię ci coś do jedzenia.
- Nie! Nie jestem głodna-
uśmiechnęłam się niepewnie.
- No ok… a ty Milla?
- Aaaa jaaaa… Ja bym się czegoś
napiła.
Chłopak znów gdzieś zniknął, a ja
chodziłam po pięknym salonie. Na całej podłodze leżało mnóstwo białych,
puchatych dywanów, podświetlany, czarny sufit miał w sobie niezliczone liczby
diod. Widok ze szklanej ściany zapierał dech w piersiach. Gigantyczny, piękny
ogród z jeziorkiem i fontanną. Bardziej z boku był jeszcze basen.
Na głównej ścianie TaeMin zrobił szklaną
gablotę. Nie na nagrody, tylko zdjęcia. Przyglądałam się małemu, skośnookiemu
chłopczykowi uśmiechniętemu od ucha do ucha.
Na innych był chyba z rodzicami,
na innych z chłopakami z zespołu i innymi znajomymi. Jedno zdjęcie jak
wyjątkowo przykuło moją uwagę.
Stał na nim przytulony do jakiejś ładnej
Azjatki. Wydawał się być szczęśliwy. Tak samo jak ta dziewczyna. Uśmiechali się
szeroko patrząc w swoje oczy.
- To Mi Num. Była niesamowita.
Ale wyjechała- dopiero teraz zauważyłam, że stał za mną TaeMin.
- Przykro mi.
- Mi też. Ale… już mi przeszło.
Odeszłam od gablotki i usiadłam na
miękkiej, białej kanapie. Potem trochę pogadaliśmy i zabrzmiał dzwonek. TaeMin
popędził do holu, a po kilku minutach wrócił z kolegami u boku. Nie wiedziałam,
co powiedzieć. W jednej chwili stałam w tym samym pokoju ze wszystkimi
członkami SHINee.
Jonghun podszedł do nas i przywitał się.
Za nim Key, Onew, i Minho. Nie mogłyśmy z Milką wydusić z siebie słowa. Do
czasu…
- Matko. Jak ja was kocham!-
Milka patrzyła nie wiadomo, na co.
Chłopacy tylko zaśmiali się. TaeMin nas
przedstawił i pobiegł do kuchni po jakieś chipsy. W tym czasie zdążyłyśmy się
rozgadać i było okej. Okazało się, że są jak normalni ludzie.
- To co chcecie na obiad?-
zapytał chłopak.
- Chińszczyzna- zaproponował Key.
- Nie!- Onew zaprotestował-
Włoszczyznę.
- Pierogi ruskie!- zawołała
Milka. Wszyscy spojrzeli na nią dziwnie.
- Co to jest… „Pierogi ruskie”?-
powtórzył z trudnością Jonghun.
- To „pierogi”- powiedziała po
koreańsku- a w nich jest kapusta- zaśmiałam się- Jeżeli wolicie mogą być
jeszcze z owocami i mięsem.
- Too… może być ciekawe- pokiwał
głową TaeMin- jak krokodylki.
Nasza trójka zaśmiała się na to
wspomnienie. Oczywiście chłopacy nie wiedzieli, o co chodzi.
Poszliśmy wszyscy do gigantycznej kuchni.
Ta, dla odmiany, była piekielnie czarna, elegancka i przejrzysta.
- To Milka i Onew będą robili
ciasto, ty z Estą nadzienie, a ja, Key i Minho zajmiemy się lepieniem i
gotowaniem- Jonghun nie tylko w zespole dominował, ale pasował nam taki układ.
Milka przygotowała wszystkie składniki do
zrobienia ciasta, a Onew gapił się tylko w ekran swojego iPada. Gdy Kimiko
zauważyła, że robi wszystko sama, wzięła garść mąki i rzuciła w chłopaka.
Oszołomiony schował zabawkę do kieszeni i pobiegł po mąkę.
- Pożałujesz Kimiko Milla Hyun-
wskazał ją palcem. Schowała się za wyspą.
Onew wziął do ręki biały proszek i zaczął
się skradać. Pomyślałam, że powinnam być wierna swojej przyjaciółce.
- Milka! Uciekaj! Po prawej!- ale
chłopak odwrócił się w moją stronę i dostałam w twarz. Strzepałam proszek z
oczy i rzuciłam się na Onew. Po chwili dobiegła do mnie moja przyjaciółka i
przytrzymała go na podłodze. Wzięłam całą mąkę, która została i wysypałam na
jego włosy.
Cała kuchnia trzęsła się ze śmiechu. W
końcu jednak zebraliśmy się i zrobiliśmy te pierogi. Trochę krzywe, ale to
szczegół.
Potem wszyscy wróciliśmy do salonu i
rozsiedliśmy się na kanapach. To znaczy chłopacy, bo ja z Millą wolałyśmy
położyć się na miękkim dywanie. Oglądaliśmy jakąś komedię, a potem zrobiło się
ciemno.
- Może obejrzymy jakiś horror?-
Jonghun zwrócił się do wszystkich- TaeMin? Masz popcorn?
- Chyba tak- wzruszył ramionami.
- To ja zrobię- uniosłam rękę do
góry i poszłam do kuchni.
Zaczęłam przeszukiwać szafki. Już przy
piątej znalazłam popcorn do mikrofali. Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam
TaeMina. Uśmiechnął się lekko.
- Co tam?- zapytałam otwierając
torebkę.
- A nic. Przyszedłem ci pomóc-
wyszczerzył się.
- Chyba dam radę.
- Chyba jednak pomogę- nie mogłam
się nie uśmiechnąć.
Wsadziliśmy opakowanie do mikrofalówki i
usiedliśmy na wyspie. Machałam nogami patrząc na podłogę i nie wiedziałam, co
powiedzieć. W końcu chłopak odezwał się.
- Jak podoba ci się życie w
Korei?
- Jak na razie jest fajnie. Boję
się tylko, że będę musiała stąd wyjechać.
- Dlaczego?- zdziwił się.
- Wiesz… jeżeli nie będziemy
miały z Milką pracy, kasy na dom i studia, to nici. Wracamy do Polski-
zaśmiałam się.
- Spokojnie- wziął mnie za rękę-
nie wrócicie.
W tym momencie zabrzmiał dzwonek od
mikrofalówki. Szybko wstałam i zmieszana wsypałam popcorn do trzech szklanych
misek. Chłopak wziął dwie z nich i wróciliśmy do pokoju.
- Będę się bała…- Milla już
siedziała skulona.
- Spokojnie, wybierzemy średnio
straszny film- Minho pocieszył dziewczynę.
- Nie będzie się bała. Wręcz
przeciwnie. Uwierz- TaeMin szepnął do mojego ucha. Nie rozumiałam, o co mu
chodzi. Do czasu.
- Mówiłem?- zapytał śmiejąc się w
niebogłosy.
Po pół godziny wszyscy trzęśliśmy się ze
śmiechu. Chłopaków tak bardzo bawiły krwawe sceny, że nie mogli złapać oddechu.
Chyba za każdym razem tak było.
Leżeliśmy wszyscy na brzuchach na miękkim
dywanie i żarliśmy popcorn. Od lewej leżał Key, Milka, Jonghun, Onew, Minho, ja
i TaeMin. Raz na jakiś czas wychodził do kuchni zrobić więcej popcornu.
- Chcesz trochę?- wyciągnął w
moim kierunku miskę.
- Nie, dzięki- uśmiechnęłam się.
- Mało jadasz…- zmarszczył czoło.
- Jakoś nie mam ochoty. To
wszystko.
- Noo dobra…
Gdy film się skończył, posprzątaliśmy.
Milka z Keyem nadal zaśmiewali się przypominając, gdy główny bohater odcinał
kobiecie ręce i nogi.
Potem chłopacy wyszli od TaeMina żegnając
się przedtem. Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów.
Ja, Milka i TaeMin zostaliśmy sami w
pustym domu. Odpoczęliśmy od sprzątania, a potem musiałyśmy się zbierać, do
naszego małego mieszkania.
- A może zostaniecie na noc? Tu
jest tak pusto…
- Przepraszamy, ale nie. Nic ze
sobą nie mamy, a poza tym Milka nie zaśnie bez swojej poduszki- zaśmiałam się.
- A Lama bez kocyka- odgryzła
się.
- A ja bez materaca…-
spojrzeliśmy na TaeMina i wybuchliśmy śmiechem- To ja was odwiozę- uśmiechnął
się.
Zebrałyśmy swoje rzeczy i wyszłyśmy przed
dom. Po chwili dołączył do nas TaeMin i zaprowadził na do garażu. W podziemnej
sali stały trzy, piękne samochody.
Otworzyłam szeroko usta. Piękne, czerwone
Lamborghini, czarne Ferrari i biały Kabriolet. W oczach Milki pojawiły się
serduszka, tak samo jak w kreskówkach.
- Który?- zapytał chłopak.
- Czerwony, czerwony, czerwony!-
Kimiko darła się jak opętana.
- Nie ma problemu- zaśmiał się i
zdjął kluczyki z haczyka.
Gdy już byliśmy pod naszym blokiem,
wyszłam z samochodu. Po chwili obok pojawił się TaeMin. Milka siedziała jeszcze
w środku.
- Poczekajcie… pożegnam się ze
skarbeńkiem…- prawie płakała.
- Dziękuję ci za ten dzień-
uśmiechnęłam się.
- To ja dziękuję. Z samymi
chłopakami byłoby nudno.
- Oj tam…- TaeMin podszedł
bliżej.
- Trzeba to będzie powtórzyć, ale
tym razem…- nachylił się. Czułam jego oddech na swojej twarzy. Przysunął się
jeszcze bliżej i…
Milka otworzyła drzwi auta. Odskoczyliśmy
od siebie. Milla spojrzała na nas z ukosa i w końcu odezwała. Jednak nie
słuchałam, co mówiła, bo za bardzo byłam zszokowana niedoszłym pocałunkiem.
TaeMin pocałował Milę w policzek, potem mnie i wyszeptał „Do zobaczenia”.
_________________________________________________________
Nie dodałam zdjęć domu TaeMina, bo to strasznie trudne znaleźć zdjęcie pasujące do opisu, którego nie zmienię, bo mi się podoba xd
Królicza Świnka




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz