piątek, 12 lipca 2013

CZĘŚĆ V

     Przygotowania do konkursu szły nam całkiem dobrze. Czasem wpadał do nas TaeMin, żeby sprawdzić jak nam idzie. Jednak układu ani piosenki mu nie zdradziłyśmy. Strasznie nad tym ubolewał, ale nic nie mówił.
     Milka po dwóch tygodniach stwierdziła, że jesteśmy gotowe i możemy odpocząć. Przewróciłam oczami i szturchnęłam ją.
- Nie możemy przerwać ćwiczeń. To nasza szansa.
- Okeeej…- posmutniała- Tęsknię za chłopakami.
- Haha! Możesz do nich zadzwonić. Zaprosić.
     Tego wieczoru poszłyśmy wcześnie spać. Rano postanowiłam, że pójdziemy na zakupy, a potem może poćwiczymy. Już widziałam zdenerwowanie Milki.
     Poranek był pochmurny i brzydki. Przed południem miało padać. Spojrzałam na łóżko Milki. Nie było jej. Zgramoliłam się i poszłam do salonu. Na kanapie siedziała moja przyjaciółka z laptopem na kolanach, opatulona kołdrą i z chusteczką zaciśniętą w dłoni.
- Co oglądasz?- zapytałam idąc do kuchni.
- „You’re beautiful”. Musisz obejrzeć- chlipnęła.
- Może jak będę miała czas.
- Tak bym chciała spotkać Junga…
     Nie zwróciłam na nią uwagi i podreptałam do kuchni napić się wody. Po chwili usłyszałam ryk Milki. Przewróciłam oczami. Za bardzo przejmuje się tymi dramami.
     Poszłam do pokoju po ciuchy, potem do łazienki i postanowiłam, że pójdę na te zakupy, a naprawdę nie chciało mi się wychodzić w taką pogodę.
- Kimiko! Idziesz ze mną na zakupy?!
- A mogę nie? Zostały mi dwa odcinki!
- No dobra… Ale posprzątaj kuchnię.
     Gdy wyszłam akurat zaczęło padać. Seul nawet w takie dni był piękny i natchniony życiem. Zapomniałam parasola, więc założyłam kaptur mojej skórzanej kurtki na głowę i szłam jak najszybciej w stronę marketu. Jakoś mnie ta pogoda zdołowała. Chciałam jak najszybciej wrócić do mieszkania i walnąć się do łóżka, zamknąć. Spać, aż ta moja chandra nie minie.
     Weszłam do marketu i zaczęłam chodzić pomiędzy regałami. Uważnie patrzyłam na półki bojąc się, że coś przegapię, przez te moje dzisiejsze rozkojarzenie, gdy na kogoś wpadłam.
- Przepraszam!- zaczęłam zbierać z podłogi produkty, które wypadły z mojego koszyka.
- Jak się masz Estera?- spojrzałam na chłopaka i zrozumiałam, że to TaeMin.
- O, cześć- uśmiechnęłam się lekko- Jakoś leci, a co u ciebie? Ostatnio nie wpadałeś.
- Sporo mam teraz pracy. Przygotowujemy się do konkursu i nagrywamy z chłopakami nową piosenkę.
- Rozumiem. My z Milką też ćwiczymy, ale ona sądzi, że już wystarczy. Muszę ją jakoś mobilizować. Dlatego tu jestem. Przyszłam po żelki- zaśmiał się.
- No tak. Miłość Milki do żelków.
- A ty… co robisz w tej części miasta?- zmrużyłam oczy.
- Byłem w okolicy i pomyślałem, że zrobię jakieś małe zakupy- uśmiechnął się do mnie słodko.
     Pogadaliśmy chwilę chodząc po sklepie. Wzięłam dziesięć paczek żelków i poszliśmy do kasy. Właśnie mijaliśmy promocję jakiejś kawy i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nie wiedziałam, co się dzieje. I nagle… upadłam. Dalej nic nie pamiętam.
***


     Obudziłam się w jakimś pokoju. Głowa mnie strasznie bolała i było mi słabo. Poczułam, że coś leży przy moim brzuchu. To coś się podniosło i spojrzało na mnie ociężałymi oczami. To był TaeMin.
- Estera… Jak się czujesz?- poczułam, że trzyma mnie za rękę. Otworzyłam usta, ale nie mogłam nic powiedzieć- Poczekaj. Pójdę po lekarza.
     Zamknęłam oczy i poczułam się senna. Nie dałam rady- zasnęłam. Nie wiem kiedy się obudziłam, ale było już ciemno. TaeMin był w tym samym miejscu, co poprzednio, ale teraz spał. Rozejrzałam się po pokoju. Na fotelu z tyłu spała Milka. Spojrzałam na chłopaka i pogłaskałam po włosach. Poruszył się i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się niepewnie.
- Jak się czujesz?- znów próbowałam powiedzieć, ale po raz kolejny nie mogłam. Pokręciłam tylko głową.
- Chcesz się czegoś napić?- powtórzyłam ruch.
- Jesteś śpiąca- znów to samo.
- Odpocznij- tym razem pokiwałam głową. Chłopak pogłaskał mnie po policzku, a ja zamknęłam oczy.
***
      Rano było podobnie. Tylko, że Milka siedziała z laptopem na kolanach i miałam wrażenie, że płakała. Pewnie znów oglądała dramy. Uśmiechnęłam się. Cała Milla.
     Przyjaciółka spojrzała na mnie i wrzasnęła „Nuna!”. Zakryłam palcem usta i wskazałam TaeMina. Powtórzyła po mnie i podeszła do łóżka.
- Jak się czujesz?
- Nieźle- uśmiechnęłam się słabo.
- Kłamiesz- szepnęła, a w jej oczach pojawiły się łzy.
- Ej, Milla. Nie płacz. Nic mi nie jest.
- Lekarz mówi co innego- po jej policzku spłynęła łza.
- To prawda- odezwał się  TaeMin- Wiedziałaś, że jesteś chora? Dlaczego nikomu nie powiedziałaś?- patrzył na mnie nie tyle z wyrzutem, co z przykrością i troską. Mimowolnie po moim policzku spłynęła łza.
- Jak mogłaś mi nie powiedzieć? Jak mogłam… się nie domyślić- Milka wybuchła płaczem.
- Nie, nie, nie! Milka nie płacz… Przepraszam. Ja… nie chciałam, żebyś się martwiła. Było dobrze. Przecież wiesz.
- Ty jesteś wyczerpana! Twój organizm nie ma siły. Nie mam pojęcia, jak mogłaś ćwiczyć w takim stanie. Estera… Dlaczego nikomu nie powiedziałaś?- TaeMin ścisnął moją dłoń.
- Nie chciałam sprawiać problemów- coraz bardziej zaczynałam płakać- Przepraszam…- wyciągnęłam ręce do Mili. Przytuliła mnie mocno i popłakałyśmy jeszcze z pięć minut.
     Potem przyszedł lekarz. Zrobił jakieś badania i chciał pogadać z Milką i TaeMinem na zewnątrz. Trochę mnie to zdenerwowało, ale co miałam zrobić? Po chwili lekarz odszedł, ale Milla nadal gadała z chłopakiem. Wrócili jakoś dziwnie uśmiechnięci.
- Mamy pomysł…-zaczął TaeMin.
- TY masz pomysł- Milka spojrzała na chłopaka.
- Dobra. Mam pomysł. A raczej propozycję. Przeprowadzicie się do mnie na jakiś czas. Mam więcej miejsca, bliżej do szpitala. Czystsze powietrze. Będziesz mogła chodzić po ogrodzie. No i ja nie będę taki samotny w tym wielkim domu. Co ty na to?- uśmiechnął się.
- No nie wiem. Nie chcę ci sprawiać problemu. Nie. Nie ma opcji- pokręciłam głową.
- Okej. Ale mnie to nie obchodzi. Z grzeczności zapytałem. Będziecie mieszkać u mnie. Koniec kropka.
***
     Następnego dnia wypisali mnie. TaeMin przyjechał po mnie swoim czerwony autkiem, podrzucił Millę do naszego mieszkania, żeby zabrała kilka rzeczy i pojechaliśmy do jego pałacu.
     Wysiadłam z auta i poczułam, że mam miękkie kolana. Chłopak przytrzymał mnie i zaprowadził do środka. Weszliśmy po schodach na piętro, gdzie było z pięć pokoi z łazienkami. Weszliśmy do jednego z nich. Chłopak położył mnie na łóżku i usiadł obok mnie.
- Lekarz powiedział, że musisz… zacząć jeść. Wiem, że to trudne, ale musisz…
- Wiem…- po moim policzku spłynęła łza- Ale ja nie mogę.
- Możesz. Ja wiem, że możesz. Pomogę ci. Pomożemy- starł kciukiem kroplę- Proszę, nie płacz- przytulił mnie i pocałował w czoło- Wszystko będzie dobrze.
     W tym momencie do pokoju wbiegli chłopacy z SHINee. Patrzyli na mnie z wytrzeszczonymi oczami.
- CO CI SIĘ STAŁO?
- JAK SIĘ CZUJESZ?
- CO CI JEST?
- CHCESZ COŚ DO PICIA?
- PRZYNIEŚĆ CI COŚ?
     Lawina pytań. TaeMin tylko wypchnął chłopaków na korytarz i zamknął drzwi, a po chwili wszyscy z powrotem weszli do pokoju z uśmiechem na ustach.
- Heeej- powiedzieli równocześnie- Jak się czujesz?
- Dobrze- uśmiechnęłam się. Usiedli na łóżku i pytali mnie dalej. TaeMin powiedział im o mojej chorobie, a potem zaczęli dzielić się obowiązkami.
- Przestańcie- powiedziałam zawstydzona- Nie chcę żebyście się mną przejmowali. Nic mi nie jest.
- To ty przestań-krzyknęli wszyscy naraz.
- Słuchaj, nieczęsto zdarza się, że lubimy dziewczyny z zewnątrz. Doceń to- Jinghun jak zawsze nie tracił humoru.
- Z zewnątrz powiadasz?- zmarszczyłam czoło- A kto jest z wewnątrz? Piosenkarki, aktorki?
- Nie. Raczej chodziło mi o mamę…- zaśmiałam się.
     Wróciła Milka i zrobiła kolację. Wszyscy poszli zjeść, a ja w tym czasie odpoczęłam. Usłyszałam lekkie pukanie do drzwi. Zza nich wyglądał TaeMin i uśmiechał się.
- Mam coś dla ciebie.
- Co takiego?- odwzajemniłam uśmiech, który po chwili zniknął, bo zobaczyłam talerz z kanapkami.
- Wiem. Wiem, że nie chcesz, ale musisz. Proszę…-usiadł obok mnie i podał kawałek. Powoli uniosłam go do ust, otworzyłam, ale w ostatnim momencie opuściłam ramiona i rozpłakałam się.
     Chłopak odstawił talerz i położył się obok mnie, obejmując ramieniem. Otarł moje łzy i pocałował mnie w policzek. W pewnym momencie zasnęłam.
     Rano obudziła mnie Milka. Nie była to miła pobudka, bo przyszła mnie nakarmić. Uśmiechnęła się słodko i usiadła na łóżku.
- Nie zjem tego- powiedziałam na „dzień dobry”.
- Wiem, że nie chcesz, ale chociaż spróbuj.
- Nie mogę!- krzyknęłam. Mina Kimiko zmieniła się, a ja pożałowałam, że podniosłam głos- Przepraszam, przepraszam Milcia- podniosłam się i wstałam z łóżka, ale upadłam z hukiem na podłogę. W mgnieniu oka pojawił się przy mnie TaeMin z Mila.
- Nic ci nie jest?- dziewczyna dotknęła mojej nogi, która trochę bolała. Chłopak podniósł mnie i położył z powrotem na łóżku.
- Boli cię?- zapytał.
- Trochę…
- To ja przyniosę lodu- wyszedł z pokoju i zbiegł po schodach (tak, było słychać).
- A właśnie… Co jest między tobą, a TaeMinem?- uniosła brew.
- Emm… nic? Powietrze. Czemu pytasz?
- No wiesz… Wczoraj jak zjedliśmy przyszliśmy do ciebie i leżeliście w jednym łóżku i spaliście. Wyglądałaś na zapłakaną.
- Bo byłam zapłakana, a on mnie tylko pocieszał.
- Ta. Na pewno. Wiesz, że on jest bardzo nieśmiały. A DOTKNĄŁ CIĘ!
     To był fakt. TaeMin zawsze był nieśmiały. Jeszcze w Polsce śledziłyśmy go. Jego filmiki, wywiady i za każdym razem widać było skrępowanie. O stosunku do dziewczyn nie mówiąc.
     Dziwiło mnie, że tak się w stosunku do mnie zachowywał, ale nie mówię, że mi się to nie podobało. W stosunku do Milki też był nieco śmielszy, ale to chyba dobrze.
- No i co z tego. Już nie panikuj. Nic nie ma.
- I tak w to nie wierzę. Ale okej. Nie męczę cię- zmieniła temat- Naprawdę nie zjesz choć gryza?
- Nie. Przepraszam. Nie mogę. Nie dziś- pokręciłam głową.
- No dobrze. Ale TaeMin nie będzie zachwycony- przewróciłam oczami- przyniosę ci laptopa. Masz dużo czasu, więc obejrzysz sobie dramy, które miałaś obejrzeć wieki temu- zaśmiałam się.
- No dobrze- uśmiechnęłam się.
     Kimiko była moją najlepszą przyjaciółką. Mimo, że była roztrzepana, to kochałam ją najmocniej na świecie. Gdyby nie ona, nie byłoby mnie w Korei. Nie wiedziałabym nic o K-POPie i prawdopodobnie miałabym teraz głęboką depresję i zero pomysłu na życie.
- Nadal boli?- chłopak zajrzał do pokoju.
- Tylko trochę- dotknął mojej łydki, a ja syknęłam z bólu.
- Aha… tylko trochę. Nie ruszaj się- chłopak natarł czymś moją skórę, a potem przyłożył lód. Znów syknęłam- spokojnie. Zaraz będzie lepiej.
     Chłopak próbował namówić mnie na zjedzenie, choć jednej, małej kanapeczki, ale nie mogłam. Po prostu, gdy patrzyłam na jedzenie, nie mogłam przełknąć nawet śliny. Jednak kazał obiecać mi, że zjem coś na obiad. Nie miałam wyjścia.
     Milka dostarczyła mi laptopa z włączoną dramą. Westchnęłam i kliknęłam <play>. Obejrzałam trzy odcinki „You’re beautiful” i… wciągnęło mnie. Gdyby nie obiad oglądałabym do zmierzchu.
- Zejdziesz na dół, mam cię zanieść, czy przynieść jedzenie tu?- zza drzwi wychylił się TaeMin.
- Nie wiem. Jak wolisz. Ale…
- Nie ma żadnego „ale”!
- Ale!
- Nie!- tym razem właściwie zniósł mnie na dół i posadził na kanapie, a potem przyniósł miseczkę ryżu. Usiadł obok mnie i uśmiechnął się niepewnie- Zjedz, choć trochę.
- Nie mogę… nie umiem- kręciłam głową.
     On jakby nie usłyszał, tylko uniósł pałeczki z ryżem do moich ust.
- Otwórz buzię- posłuchałam polecenia. Dodatkowo zamknęłam oczy i zatkałam nos- Ammm. Połknij- posłuchałam go, ale miałam ochotę natychmiast pobiec do łazienki. Po moim policzku spłynęła łza.
- Źle się czuję…- przytulił mnie i pogłaskał po głowie.
- Wiem. Ale musisz jeść- pokiwałam głową. Zjadłam jeszcze odrobinę i dał mi spokój. Położyłam głowę na jego ramieniu i zamknęłam oczy- Chcesz obejrzeć coś?
- Taak. Ale muszę skończyć dramę od Milki i obejrzeć drugą. Męczy mnie od jakiegoś czasu.
- Przyniosę laptopa i obejrzymy razem.

     Uśmiechnęłam się patrząc za chłopakiem. Zastanawiałam się tylko, gdzie jest Mila. Nie zdążyłam się domyśleć, bo napisała sms-a czy chcę coś ze sklepu. Podziękowałam i zaczęliśmy z TaeMinem oglądać czwarty odcinek mojej dramy.
_________________________________________________________
No w końcu musiało się coś schrzanić, nie? xd
Królicza Śwnika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz